Władczyni smoków

Wiele lat minęło odkąd w Czarnych Górach po raz ostatni stanęła stopa człowieka. Taak,Czarne nie były miejscem do którego ktokolwiek chętnie by się zapuszczał. Nikt z żyjących bo z martwymi nic nie wiadomo.
Góry Czarne to 7 szczytów które zawsze górowały nad okolicą,nieważne gdzie się było. No i ten las…
Upiorne góry i upiorny las. To właśnie tu będzie się działa nasza opowieść.

***

Villemo podróżowała już szósty dzień i było tego naprawdę za dużo. Nie dość że jest głodna i że potłukła się spadając do wąwozu to jeszcze te opowieści ludzi z wioski. Villemo nic nie mogła poradzić. Coś jej każe jechać przez lasa ona nie wie co. Nawet legendy o duchach nie mogły jej powstrzymać. Cofnęła się myślą do wydarzeń sprzed 2 tygodni…

Pewnej nocy miała sen. To nawet nie był sen ale rozkaz.Widziała starą kobietę przy małym ognisku. Wokół niej było coś co wyglądało jak… smok… Kobieta trzymała na kolanach szkatułę z czarnego drewna. I nie wiadomo skąd Villemo wiedziała że kobieta czeka na nią. Opowiedziała sen rodzinie. Wszyscy zgodzili się ze to musi być legendarna prababka Villemo, która została wybrana do ważnego zadania. Teraz miała widać jakąś misje dla Villemo. I nikt nie mógł zrozumieć dlaczego Vill została wybrana do tego a nie Bedra, jej najstarsza siostra. Villemo Zawsze była pogardzana przez rodzinę dlatego .ze urodziła się najmłodsza i w dodatku za wcześnie. No i jeszcze ta jej skłonność do zamyślania się. Cała rodzina uważała że Vill nigdy nie wyjdzie za mąż (chociaż była ładna) a już na pewno za jakiegoś właściciela ziemskiego (bo nie lubiła zabijania zwierząt). Tak to Bedra powinna być wybrana.ale co się stało to się nie odstanie i Villemo musi jechać i niech ja serce prowadzi.
No i pojechała. 7 dnia zajechała do wioski. Ludzie mówili jej że w żadnym wypadku nie powinna jechać w góry bo tam straszy. To nie problem-ona nie boi się duchów.
Teraz jest w nawiedzonym lesie którego końca nie widać. Aż się w niej gotuje. Musi przełazić przez doły i jagodniki,koń już nie wytrzymuje. I w dodatku jest tak cicho…
Zrobiło się ciemno i Vill postanowiła rozbić obóz. Po drodze zauważyła małe źródełko. Poszła tam po wodę. Niestety nie.
zauważyła postaci skradającej się za drzewami. Nagle zrobiło się zupełnie ciemno… straciła przytomność…

***

Obudziła się z koszmarnym bólem głowy. Bała się otworzyć oczy nie wiedziała gdzie jest. Czuła że jest jej niewypowiedzianie wyraźnie i ciepło… Zasnęła znowu…
Nie wiedziała ile czasu minęło,ale gdy oprzytomniała ponownie wyczuła że znajduje się w skale. I jeszcze coś:Nie była sama…
– Już się obudziłaś? To dobrze, czeka nas dużo roboty.
Vill obróciła głowę. Pod ścianą stała niemłoda kobieta… z jej snu! A obok niej leżał wielki czerwono-złoty smok!
Może to dziwne ale Villemo całkowicie nie bała się smoka. Patrzył na nią takim….miłym spojrzeniem!
– Nie bój się – powiedziała kobieta
– gdzie ja jestem? I kim ty jesteś?
– Twoja prababką. A znajdujemy się w smoczej jaskini. Wybacz te uderzenie ale nasi zwiadowcy nie są zbyt delikatni.
– ale ..o co chodzi?
– już ci mówię:
I popłyneła opowieść:
Dawno temu gdy smoki były u szczytu swej potęgi,w kraju za morzem urodził się potężny czarodziej który postanowił zniszczyć smoki. Udało mu się to. Dotarł do legowiska Wielkiej smoczycy i zabił ją. Zniszczył również kobietę opiekujacą się nią , zwaną Królową Smoczej Utopii. Jednak przedtem królowa urodziła córeczkę. Wielka smoczyca umierając powiedziała że potomkini tej córeczki będzie największą królową w dziejach. Minęło wiele lat. Smoczy mędrcy pilnowali dziewczynki i jej potomstwa. Od tego czasu każda kobieta ze znamieniem z kształcie gwiazdy była wybierana na królowa, jednak nie natrafiono na tą właściwą. Pewnej nocy ukazał się duch wielkiej smoczycy i powiedział że w chwili narodzin Królowej Smocza utopia zatrzęsie się w posadach. No i pewnego dnia urodziłaś się ty. Miałas znamię w kształcie gwiazdy i smocza utopia się zatrzesła. Zostaniesz Królową.
– Ale… nie to musi być jakaś pomyłka, ja się nie nadaję.
– a kto w takim razie się nadaje?
– rodzice mówią że Bedra…
– Tak? A spróbuj to sobie wyobrazić.
Wyobraziła to sobie…
– no cóz, może masz racje. Bedra to egoistka. Ale Malcolm?
– Malcolm to mężczyzna a tu mogą być tylko kobiety.
– Ale dlaczego ja?!
– Takie jest twoje przeznaczenie. – powiedziała babcia i opuściła pokój. Villemo rzuciła się na łóżko i zaczęła płakac. Nie odpowiadała jej taka zmiana sytuacji: z wyśmiewanej wiejskiej dziewczyny po Wielka Królową.
Zupełnie zapomniała o smoku który został w komnacie. Nagle usłyszała:
– Nie płacz. To nic nie pomoże.
Odwróciła się przestraszona i zobaczyła wielkiego smoka wpatrującego się w nią z uśmiechem który mógł przyprawić o dreszcze.
– K…kim jesteś?
– Nazywam się Draco. Jestem Wielkim smokiem.
– Ja nazywam się Villemo, jestem… cóż sam wiesz najlepiej
– czemu płakałaś? Nie jesteś szczęśliwa?
– dziwisz się? tego jest za dużo!
– Czego?
– Wszystkiego! Ta nagła zmiana… jestem pewna że sobie nie dam rady… – wybuchnęła
– Dasz radę napewno. Przeciez jesteś wybrana
– Oj czy ja wiem…
Nie wiedząc kiedy Villemo opowiedziała całą swą historię. Draco nie zauważył że coś się miedzy nimi rodzi: przyjaźń.
Minęło kilka dni. Vill przyzwyczaiła się do myśli że zostanie królową. Wieczorem, w dniu święta Stregia miała odbyć się koronacja. Przyszła królowa została wykąpana i natarta pachnącymi olejkami. Nałożyła biała szatę haftowaną w srebrne smoki. Razen ze swoja prababką udała się do wielkiej sali gdzie znajdowały się wszystkie stworzenia zamieszkujące Utopię. Na podwyższeniu leżał miecz i korona. Obok leżał wielki zielony kamień. Babka podeszła do podium,uniosła w górę ręce i powiedziała w języku którego Vill nigdy się nie uczyła ale teraz rozumiała wszystko:
– Witajcie. Zebraliśmy się tutaj by sprawdzić czy Przepowiednia jest prawdziwa. Wszystkie

znaki mówiły że obecna tu Villemo jest Najwiekszą królową. Niech dokona się próba!
Villemo podeszła do kamienia i stanęła na nim. Przepowiednia mówiła że tylko prawdziwa królowa może na niego wejśc. W przeciwnym razie dziewczyna ginie.
Vill stanęła na kamieniu i nagle cała sala rozmigotała się gwiaździstym blaskiem. Villemo urosła. Teraz wygladała jak prawdziwa królowa, chociaż niewiele zaszło w niej zmian fizycznych. Zgromadzeni wiedzieli że wróciła do nich Królowa Smoczej Utopii.
Babka podeszła do niej i powiedziała:
– Witaj wśród nas. zasiądź na tronie który prawnie ci się należy.
Villemo podeszła do tronu i usiadła na nim. już się nie bała. wielki mistrz podszedł i z ukłonem włożył jej koronę na głowie oraz podał miecz. Draco usiadł przy jej nogach.
Nagle Villemo wstała,unisła w górę miecz i powiedziała:
– Ludu smoczej utopi! Ślubuje wam dzisiaj że zawszę będę miała na uwadze dobro poddanych i że ten miecz nie zazna spoczynku dopóki nie pomścimy strat sprzed lat!
Zapanowała wielka wrzawa. To był dzień wielkiej radości: Dzień Nadziei.
Niestety tylko królowa wiedziała ile jeszcze mósi się wydarzyć.

CDN

You are not authorized to see this part
Please, insert a valid App IDotherwise your plugin won't work.

Dodaj komentarz