„Trzynaste miasto” Rozdział VI

Teraz znowu znajdowała się w centrum trzynastego miasta. Istoty, które mijała przyglądały się jej badawczo z podziwem, zdumieniem, czasem z zazdrością. Nic dziwnego, w końcu jako jedyna kobieta została przyjęta do korpusu oficerów.

— Panienko! — usłyszała. Odwróciła się. Zatrzymał ją pewien elf, wyglądający całkiem młodo, ale w jego oczach widać było, że przeżył już wiele lat. — Jesteście z korpusu, prawda? — zapytał elf. Kyōko kiwnęła w odpowiedzi głową. — To na pewno wiecie już, któremu z Naczelnych Lordów przypadła opieka nad naszym miastem. Możecie mi powiedzieć?

— Wiem — odparła Kyōko. To nie była żadna z tajnych informacji, więc chyba mogła cywilowi powiedzieć, kto będzie nimi przez jakiś czas rządził. — Lord Aizawa Shinji.

Przez chwilę wydawało jej się, jakby elf zrobił wielkie oczy i przestraszoną minę.

— Jesteście stuprocentowo pewni? — zapytał. Kyōko kiwnęła głową.

— Czy coś się stało? — spytała.

— A więc jednak… — westchnął cicho elf.

— Jednak? — zdziwiła się Kyōko. — To nie było go tu rok temu?

— Nie — odparł elf. — Jesteście tu nowe, prawda? To nie wiecie.

— Owszem — odparła Kyōko. — Chciałabym jednak wiedzieć jak najwięcej, więc byłby w stanie pan mi o tym trochę opowiedzieć?

— Dla mnie może to być trochę trudne, ale powiem — odparł elf. — Nie można zaniedbywać edukacji młodych w tych czasach, a najlepsze jest się dowiedzieć tego od osób, które widziały wszystko na własne oczy.

— To miło z pana strony — powiedziała Kyōko.

— Teraz usiądźmy, bo to długa historia — powiedział elf. — To się działo pięćdziesiąt lat temu, kiedy trzynaste miasto zostało opanowane przez pewnego elfa zwanego Kagehiko. Widzicie te ruiny? — spytał, pokazując w ich kierunku. Były niedaleko ratusza i zupełnie widoczne na horyzoncie z każdego miejsca w mieście. — To są ruiny zamku, w którym kiedyś mieszkał ostatni Lord Naczelny trzynastego miasta. Jednak Kagehiko nie uszanował ich świętości i zajął pałac siłą. Używał straszliwej magii. — Elf aż się wzdrygnął na samą myśl. — Ogłosił się królem i kazał sobie oddawać cześć. Dużo istot się otwarcie buntowało przeciwko niemu i zginęło. Część ugięła kolana, ale tylko i wyłącznie ze strachu przed nim. Mała garstka, co było najstraszniejsze, przeszła na jego stronę. I tylko ci nazywali go królem. Cała reszta go nie uznawała. Był tyranem. Bardzo dużo istot zginęło z jego winy. Życie pod „rządami” Kagehiko było jedną wielką udręką. Nawet ówcześni Lordowie Naczelni z innych miast nie mogli sobie z nim poradzić.

— Przepraszam, że przerywam — powiedziała Kyōko. — Ale co ma z tym wspólnego Lord Aizawa Shinji?

— Właśnie do tego dochodziłem — odparł elf. — W tamtych czasach żył sobie w naszym mieście pewien człowiek. Był synem mojego kolegi, z którym chodziliśmy często na herbatę. On jednak zmarł dość wcześnie, a jego syn miał już trzydzieści lat. Przez długi czas nie było go w mieście, ponieważ zajmował się nauką w Dziesiątce.

***

Pięćdziesiąt lat temu, kawiarnia.

Elf i człowiek siedzą sobie przy wspólnym stoliku i popijają herbatę.

— Co cię tu sprowadza tak wcześnie? — spytał elf.

— Otrzymałem wiadomość od kolegi ze studiów, że się tu przeprowadził i chciałby, żebym go odwiedził w nowym domu — odparł człowiek, na chwilę się uśmiechając.

— Może podaj mi adres, ja prędzej będę wiedzieć, gdzie mieszka, pójdę wtedy z tobą i go poznam — zaproponował elf uprzejmie.

— Nie ma problemu — odparł człowiek z uśmiechem. — Już stąd widzę, gdzie mieszka.

— To gdzieś blisko? — spytał elf.

— Niekoniecznie — powiedział człowiek. — Ale Kagehiko powiedział, że od razu poznam.
Wtem elf zerwał się na równe nogi z wściekłością wyraźnie widoczną na jego twarzy.

— TYYYY!!! — warknął. — Nie waż mi się więcej pokazywać na oczy, ZDRAJCO — syknął i wyszedł z kawiarni, trzaskając drzwiami.

***

— I co się później stało? — spytała Kyōko.

— To co się działo potem, przekraczało wasze największe wyobrażenia — odparł elf. — Kiedy ze mną rozmawiał, wyraźnie nie miał pojęcia, co takiego Kagehiko nam wyrządził. Jednak potem widziałem go wielokrotnie w osobistym orszaku tyrana. Także wiele egzekucji wykonywał własnoręcznie. Wraz z Kagehiko byli najbardziej znanymi złoczyńcami tamtej ery.

— A co ma do tego Lord Naczelny pierwszego miasta? — zapytała Kyōko.

— Bowiem człowiek, z którym rozmawiałem w kawiarni nazywał się nie inaczej, niż Aizawa Shinji.

Kyōko zrobiła wielkie oczy. Była wstrząśnięta i zdumiona. Jak człowiek, który się nią opiekował przez tyle lat i nawet przemycił ją na spotkanie Lordów Naczelnych mógł być swego czasu wspólnikiem najgorszego tyrana w historii? Tego nie rozumiała, ale również wiedziała, że elf mówi najszczerszą prawdę.

— Ja-jak to możliwe? — spytała wstrząśnięta. — Przecież Lord Aizawa Shinji nie wygląda na więcej, niż trzydzieści lat! Poza tym, gdyby się dopuścił aż takich zbrodni, nie zostałby Lordem Naczelnym!

— Obecnie mieszkacie w pierwszym mieście? — zapytał elf. Kyōko kiwnęła głową. — Nawet nie pytając, to oczywiste. Można to poznać przez sposób, w jaki panienka się o nim wypowiada. A ja powtórzę: to DOKŁADNIE ta sama osoba.

— Jeśli mogę spytać, to jak do tego doszło, że dziś nie wygląda jak osiemdziesięcioletni staruszek i dodatkowo tak wielką władzę?

— Nawet ja nie znam szczegółów — odparł elf. — Pięćdziesiąt lat temu po tym mieście krążyły plotki, jakoby tyran Kagehiko, żeby przedłużyć swojemu podwładnemu życie, podjął się zakazanej magii i udało mu się utworzyć pewną miksturę, która przedłuża człowiekowi życie dwukrotnie, i zachowuje on całkowicie swój wygląd od czasu wypicia zakazanej mikstury. Zapewne również posiada ona straszliwe skutki uboczne. Oczywiście mówiąc o podwładnym, miałem na myśli konkretnie Aizawę Shinjiego.

— W sumie brzmi logicznie — powiedziała Kyōko. — Wypił miksturę i już. A w jaki sposób został Lordem Naczelnym i kiedy?

— To miało miejsce trzy lata po opanowaniu tego miasta przez tyrana. W tamtym czasie umarł z rąk Kagehiko najlepszy przyjaciel Aizawy Shinjiego, który zupełnie przypadkowo był Lordem Naczelnym pierwszego miasta, co okazało się pózniej. W każdym razie Aizawa wpadł w szał. Jako, że był wspaniałym magikiem, pokonał Kagehiko i za pomocą jego własnego miecza zabił go na oczach całej ludności tego miasta. Pamiętam, że powiedział wtedy przed zadaniem ostatniego ciosu: „Byłeś moim przyjacielem, Kagehiko. Jednak nawet tobie nie wybaczę tamtego morderstwa. CO ON CI ZROBIŁ?!” Tyran nic nie odpowiedział. Potem już leżał martwy u stóp swojego niegdysiejszego przyjaciela, a na niebie pojawił się napis. Tylko jedno zdanie: „Nareszcie cię zobaczę, Kyōko.”

— Jaki to ma związek ze zdobyciem przez Aizawę Shinjiego posady Lorda Naczelnego? — spytała łamiącym się głosem Kyōko. Ledwo powstrzymywała łzy zbierające się w jej oczach. Zbytnio się wzruszyła.

— Coś się wam stało, panienko? — zaniepokoił się elf.

— Nie — odparła Kyōko. — Po prostu oko mnie trochę boli. Może mi po prostu coś do niego wpadło. Proszę kontynuować.

— Więc zapytałyście się, jaki to ma związek — mówił elf. — Tamto znaczenie miało kolosalną wartość dla Shinjiego. Istoty z innych miast niewiele wiedziały o zdarzeniach tutaj, w Trzynastce. Dlatego, jako że brakowało im kolejnego Lorda Naczelnego, postanowili poddać go próbie. Właśnie jego, Aizawę Shinjiego, nie nikogo innego. „Jeśli smok was wybierze, otrzymacie tą posadę”, oznajmiła rada. Jednakże i oni słyszeli plotki o tutejszych zdarzeniach, dlatego przez określony czas Lord Aizawa Shinji miał zakaz wstępu do tego miasta, więc comiesięczne spotkania rady odbywały się po kolei we wszystkich innych miastach i Pierwszy Lord Naczelny nie mógł wyrażać swoich opinii na temat Trzynastki, oraz został wykluczony z wszelkich głosowań dotyczących naszego miasta. A więc w tym roku czas ten się skończył? Zaledwie czterdzieści siedem lat. Cóż, rada lubiła i wciąż lubi dziwne liczby, także to w ich stylu.

Kyōko wstała z ławki i delikatnie się ukłoniła.

— Dziękuję za opowieść, proszę pana — powiedziała. — Ale obawiam się, że muszę już wracać. Mogę spytać o pańskie imię i nazwisko?

— Tanaka. Tanaka Ryōsuke — odparł elf.

— Dziękuję jeszcze raz, Tanaka-san. Nigdy nie zapomnę pana i pańskiej uprzejmości — odparła półelfka z uśmiechem i odeszła, zanim elf zdążył jeszcze cokolwiek powiedzieć.

You are not authorized to see this part
Please, insert a valid App IDotherwise your plugin won't work.

Dodaj komentarz