Irm 1 cz.2

-Hej, ho!- Padły radosne okrzyki z ust wampirów, które odrzuciły już, swe kaptury, ukazując Irm’owi olbrzymich rozmiarów, białe kły, które nie mieszcząc się w szczęce, spoczywały na dolnej wardze. Biała cera, kontrastowała, z czerwonymi, płonącymi oczyma, nadając całej twarzy, groźnego wyrazu. Przybysz, siedział pośród nich, zajadając się delicjami, jakie leżały na stole. W końcu, nie licząc ohydnej trawy i gnojówki, Jego żołądek nie odwiedził dzisiaj, żaden wartościowy posiłek. Mimo, iż wampiry okazały, się przyjaznymi i gościnnymi stworzeniami, odczuwał pewną obawę, siedząc pośród nich. Te wszystkie opowieści, o tym, że są seryjnymi mordercami, że wysysają krew swym ofiarom, oraz to, że potrafią przybrać postać nietoperza, nie wzięły się z pewnością z znikąd. Czytaj dalej Irm 1 cz.2

Irm 1 cz.1

Wraz z nastaniem świtu, Irm ocknął się z około ośmiogodzinnego snu. Ociężale zgramolił się z leża. Pierwsze promienie słońca przedostały się, przez szpary w ścianach, do Jego, jakże wykwintnej komnaty, która była zbudowana jedynie, z drewna i strzechy. W środku zaś znajdowały się, słomiane łóżko, krzywy, drewniany stolik, oraz nikomu nie potrzebny kawałek metalu. Pokój godny stanu szlacheckiego. Człowiek przyjrzał się owemu dobytkowi, nie mógł się zorientować, co tu robi. Przywdział leżącą obok łóżka zieloną tunikę, oraz skórzane spodnie. Podszedł do drzwi i otworzył je. Po całym pomieszczeniu rozległ się ogłuszający skrzyp, zardzewiałych zawiasów. Po izbie rozniósł się zapach nadchodzącej wiosny. Jego źródłem był naturalny nawóz, roznoszony właśnie przez rolnika na polu. Czytaj dalej Irm 1 cz.1