Ogniem przez cień. Prolog

Nick cały czas zadawał sobie jedno i to samo pytanie, co ja tutaj robię?! Siedemnastoletni chłopak który zawsze marzył o pisaniu ballad, występach przed wielkimi panami, jednym słowem spokojnym życiu na dworze, znalazł się pomiędzy żołnierzami, którzy mieli przeciwstawić się armii cienia. Nick stał ubrany w kolczugę, dzierżąc w lewej ręce tarczę a w prawej krótki miecz, którymi nie potrafił się nawet posługiwać.

Równie dobrze mogli by mnie ściąć na miejscu- pomyślał.

Reszta armii wcale nie wyglądał lepiej, większość była nastolatkami którzy gdyby mieli wybór uciekli by z łzami w oczach z pola bitwy, pozostawiając swoich towarzyszów borni. Oczywiście nikt nie odważył się tego zrobić, ponieważ za ich plecami czekali dowódcy którzy byli gotowi odpowiednio ukarać każdego dezertera, aby dać przykład pozostałym. Czytaj dalej Ogniem przez cień. Prolog

Wspomnienia z Cervadii – Odcinek 1

– Wracać! – gromki głos przeszył zgiełk bitewny, trzydziestu mieczników w ciężkich pancerzach zawróciło nagle dopiero co opuściwszy szańce. Zdezorientowani żołnierze rozglądali się wkoło. Pośrodku długiego na ponad pięćdziesiąt metrów okopu stał pewnie, wysoki mężczyzna, który dumnie wyrzuciwszy pierś do przodu przy pomocy lunety bacznym okiem badał rozciągające się przed nim miejsce straszliwej potyczki.

Rów wykopany w nocy sięgał przeciętnego wzrostu mężowi do piersi. Co dziesięć, może dwanaście metrów ustawiony był podest umożliwiający sprawne wyjście. Żołnierze skulili się nieco, tak, że zza ułożonych przed nimi wałów ziemi wystawały tylko ich głowy od wysokości oczu.

Cisza jaka teraz nastąpiła przejęła wszystkich do reszty, cała załoga oczekiwała na werdykt mężczyzny z lunetą, który z niezwykłą cierpliwością regulował przyrząd. Powoli opadający kurz odsłaniał leżące pośrodku bitewnego placu ciała pokonanych.

Na twarzy obserwatora malowało się zdziwienie i chyba drobne rozczarowanie.

– Odpuścili? – zapytał sam siebie. Czytaj dalej Wspomnienia z Cervadii – Odcinek 1