Ścieżka Krwi – Prolog

Ojciec Anastazji zawsze powtarzał jej że jest całkowicie normalnym dzieckiem. Co prawda mała , jasnowłosa dziewczynka nie wiedziała jeszcze że dla jej ojca są to jedne z najbardziej bolesnych słów jakie kiedykolwiek wypowiadał. Nie przykuwała do tego uwagi i cieszyła się możliwością zabawy z innymi dziećmi na podwórku. jako małe dziecko nie obchodziło jej nic innego prócz gry w berka lub chowanego. Dla niej , nie było nic dziwnego w tym że jej starszy brat bez przerwy siedzi nad księgami pod okiem ojca. prawie w ogóle go nie widywała , bo on prawie w ogóle nie wyściubiał nosa z pracowni ojca. czasami nawet , oboje wyjeżdżali gdzieś poza miasto na parę tygodni. Matka mówiła wtedy Anastazji że brat i ojciec wyjechali do pracy. Sama też nie poświęcała córce zbyt wiele uwagi. wiecznie trzymała w dłoni jakąś książkę z dziwnymi znaczkami. Na szczęście dziewczynce towarzyszyło wiele służek. Bądź co bądź , wygody życia dworskiego. mieszkała w dość dużej rezydencji w dość małym mieście Rion lecz kompanów do zabawy zawsze miała pod dostatkiem. weźmy na przykład Tima. Tim był synem najzwyklejszego w świecie młynarza , Malcolma. Ojciec Tima , mimo że szczerbaty i zawsze zmęczony poświęcał małej koleżance syna więcej uwagi niż jej własny ojciec. Właśnie dlatego Anastazja wymykała się służącym ojca tak często jak tylko było to możliwe aby spędzić trochę czasu u Tima. Zresztą wszyscy w miasteczku znali i lubili Anastazję. dziewczynka zawsze mogła liczyć na darmowe jabłko u starej mateczki Grelod lub przypatrzeć się pracy kowala. Znała ludzi z miasteczka lepiej niż swoją własną rodzinę. Taki stan rzeczy miał utrzymać się jeszcze przez kilka następnych lat , lecz nie mógł utrzymać się na zawsze. Czytaj dalej Ścieżka Krwi – Prolog