Otchłań, rozdział 1 – Kanały

Było już ciemno. Biegłem przez tunel, od co najmniej godziny. Byłem brudny i przesiąknięty cuchnącym zapachem ścieków. Z ostrza mojego miecza, spadały krople krwi. Przed chwilą zabiłem skrytobójcę. Ktoś, nie wiem kto, nasłał ich na mnie. Jestem w niebezpieczeństwie… umiem się bronić mieczem i magią, ale sam na dwunastu wyszkolonych zabójców…

Nie przejmuj się. – powiedział Dann, mój towarzysz. Był duchem sokoła, zwiadowcą i doradcą. – Im szybciej stąd wyjedziesz, tym szybciej będziesz bezpieczny…

Byłem magiem umysłu. Mogłem zabić skrytobójcę jednym zaklęciem, ale byłbym wtedy tak wyczerpany, że nie doszedłbym do Henergsu. Usłyszałem jakiś chrapliwy oddech. Zatrzymałem się i wsłuchałem w ciszę. Ruszyłem niepewnie dalej, miecz uniosłem wyżej. Znów coś zaczęło potwornie oddychać.

Spokojnie. To się zaraz skończy…

Poczułem, że Dann usiadł na moim ramieniu. Dodał mi pewności siebie. Mój nos już dawno przyzwyczaił się do nieprzyjemnego zapachu, który tu panował, lecz gdy widziałem płynącą obok żółtą wodę, miałem mdłości. Po przejściu kawałka drogi, zobaczyłem w oddali goblina. Gobliny, były szkodnikami, które mogły pogryźć, więc wolałem nie ryzykować. Załatwiłem go słabym zaklęciem umysłu.

To był błąd. Musisz takie rzeczy, zawsze konsultować ze mną!

– Ale co się dzieje? – zapytałem, lekko przerażony.

Już tu idą… biegnij w prawo!

Szybko skręciłem tam gdzie mi kazał. Starałem się biec cicho, ale strach zwyciężył i przyspieszyłem robiąc ogromny raban. Nagle coś spadło z góry. Wylądowało na dwóch nogach. Było owinięte w granatowe szmaty, a w rękach miało dwa sztylety. Zaatakowało mnie. Zablokowałem serię ciosów i sam też pchnąłem mieczem. Skrytobójca walczył perfekcyjnie. Rzuciłem zaklęcie i rozproszyłem przeciwnika. Zadałem kolejny cios, którego już nie zablokował. Mój miecz zepchnął go do kanału. Sztylety pofrunęły w powietrze.

Doskonale, ale już biegną następne. Pospiesz się!

Przeskoczyłem ubytek w chodniku i wspiąłem się po jakiejś drabinie. Miecz włożyłem za pas. Wyskoczyłem i znalazłem się w jakimś ciasnym, wilgotnym pomieszczeniu. Była to chyba studnia. Znów wdrapałem się na drabinę i wyszedłem na powietrze. Byłem koło jakiejś chatki. Zapadł już zmrok.

Musisz coś ze sobą zrobić. Jesteś cały brudny.

– Wiem. Muszę unikać ludzi i krasnoludów.

Prędko wskoczyłem w krzaki i znalazłem się na polu. Kukurydza była wysoka, więc nie było mnie widać. Nagle usłyszałem jakieś głosy za sobą.

– Wychodził tędy. Rzuć zaklęcie sprawdzające.

– Masz rację. Szedł w kierunku… pola. Biegiem!

Rzuciłem się do ucieczki. Przedzierałem się, zostawiając dość widoczny ślad za sobą. Nie słyszałem ich kroków, ale byli tak dobrze, wyszkoleni, że może potrafili biegać bezszelestnie. Nie wiedziałem, dokąd biegnę, nie wiedziałem czy ktoś biegnie za mną.

Padnij!

Świsnęły nade mną dwie strzały. Obróciłem się, jednocześnie rzucając zaklęcie porażenia. Skrytobójca chwycił się za głowę, upuszczając łuk i dwie strzały. Miotał się, aż w końcu wpadł na kamień. Podbiegłem do niego, by zobaczyć, kim jest. Był to człowiek.

W jego kieszeni jest eliksir. Weź go ze sobą.

Wyciągnąłem z małej kieszonki, flakon z rubinową substancją. Ostrożnie, włożyłem go do pazuchy kurtki. Nagle Dann krzyknął:

Już lecą!

Spojrzałem w górę i zobaczyłem pięć gryfów, a na nich magów Imperium…

– Ściga mnie Królestwo Ludzi?!

You are not authorized to see this part
Please, insert a valid App IDotherwise your plugin won't work.

2 przemyślenia nt. „Otchłań, rozdział 1 – Kanały”

  1. Witam, rozdział bardo mi się spodobał, przyjemny styl, akcja i przejrzystość. Jest kontynuacja tego opowiadania? Bardzo chętnie bym poczytał.

  2. „Miecz włożyłem za pas. ” – raczej nie. Miecz to spory kawał żelastwa, nie wsadzisz go sobie „za pas”.
    „ale byli tak dobrze, wyszkoleni, ” – niepotrzebny przecinek
    „Podbiegłem do niego, by zobaczyć, kim jest.” – można by podyskutować, ale uważam wszystkie te przecinki za zbędne.
    I jeszcze kilka zdań z niepotrzebnymi przecinkami, ale to już zostawiam Tobie do poszukania.
    Musisz popracować nad opisami, dialogi w porządku, akcja wartka, o fabule się nie wypowiem, bo trochę tego za mało.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz