Miecz Króla II Syn Władcy

Kowal, później wojownik, rycerz, a teraz król. Sebastian Jan XIII. Panował nad sowim królestwem dobrze, lecz nie umiał zakończyć wojny. Stare wojska ginęły, nowe się szkoliły. Król Sebastian nie chciał zawrzeć pokoju, ani druga strona. W swym pałacu nie był już sam, miał żonę, królewnę i syna, księcia. Książę miał już 17lat. Bardzo chciał wyruszyć na wojnę, lecz ojciec mu nie pozwoli. Minęły już dwa dni bez żadnej bitwy, Sebastian Jan XIII miał się spotkać z królem z którym toczą wojnę. Właśnie wstał z swojego tronu, pożegnał się z rodziną, i ruszył w stronę pięknych wrót. Szedł między równie pięknymi kolumnami. Chciał się obrócić, i pożegnać się jeszcze raz, ale tego nie zrobi, tak nie zachowuję się król. Więc tuż przed niem otworzyły się wrota, przeszedł przez nie. Już było za późno na powrót. Więc tylko jeszcze bardziej podniósł głowę do góry i wyszedł z zamku przez następne wrota. Wsiadł do czerwonej karety, z czerwonymi zasłonami przy oknach w drzwiach. Kareta zaprzężona w sześć koni ruszył

***

-To już tu! – krzyknął mężczyzna siedzący na karecie, trzymając bicze. Król wysiadł, rozejrzał się, i ruszył w stronę króla. Spotkali się między karetami.

-Jestem Król Paweł XIX. – Powiedział król z którym Jan XIII toczył wojnę.

-Król Sebastian Jan XIII – powiedział były kowal.

– Co proponujesz? – Powiedział starszy król – Pokój? – Paweł XIX zaśmiał się. – Lepiej zastanów się nad odpowiedzą.

-Nie bądź taki pewny siwy królu… – Ostrzegł go Sebastian XIII. – …dość długo zastanawiałem się w drodze, w karecie. Proponuję bitwę ostateczną, wszystkie twoje wojska, przeciw moim. – Powiedział stanowczo, młodszy król.

– Słucham? – roześmiał się Paweł XIX. – Zgniotę cię na miazgę, mam dwa razy więcej wojsk! – Zaśmiał się starszy król.

-Za to moi są dwa razy lepsi, spotkamy się tu, za trzy dni… zgoda? – Powiedział jeszcze pewniej Sebastian Jan.

-Zgoda! – Powiedział Paweł oburzony. Obaj królowie ruszyli do swoich karet, i odjechali.

***

Trzy dni później…

Spotkali się, tak jak się umówili. Jan XIII na przodzie wojska, z białą skórą niedźwiedzia, narzuconą na ramienia, prowadził wojsko. Król Sebastian Jan XIII zatrzymał się, słysząc również, zatrzymanie się piętnastu legionów za swoimi plecami. Przed nim ukazała się postać na koniu, niosąca sztandar. Sztandar który niebawem spłonie…. Pomyślał Król Sebastian. Obok ukazała się druga postać, również na koniu. Miała narzuconą na siebie czarną skórę wilka. To z pewnością był Król Paweł XIX. Za nimi dwojga, ukazało się wojsko składające się z dwudziestu ośmiu legionów. Wrogie wojska zatrzymały się. Jeśli ktoś popatrzał by z boku, lub z lotu ptaka, widać było po jednej stronie duże wojsko, a po drugiej prawie dwa razy większe wojsko, a między nimi pole z dwoma drzewami i wysoką trawą na ok. półtora stopy. Obaj Królowie, prawie równocześnie wydali rozkaz ataku. Królowie ruszyli a za nimi ich wojownicy. Gdy wojska się zderzyły, widok na nie z lotu ptaka wyglądał by jak wielka plama na środku… niczego. Każdy piechur, łucznik, kusznik, rycerz na koniu, oraz pozostali, mieli złość, nienawiść, żądzę krwi na twarzy. Nikt nie może opisać, jakie emocje wyzwalają się podczas bitwy. Nieliczni czują spokój, jak obaj Królowie, niektórzy miłość, do tego co robią. A cała reszta złość, i tym podobne. W bitwie została ledwie garstka, lecz szanse liczebne się wyrównały. Było około dwudziestu czterech wojowników Króla Pawła i on sam. Król Sebastian Jan również przeżył, lecz było z nim tylko siedemnastu towarzyszy. Obaj królowi spotkali się na polu bitwy, gotowi umrzeć za kraj. Paweł XIX ruszył na siego i zamachnął się próbując zranić Jana XIII. Sebastian obronił się mieczem, bowiem żaden z nich nie miał tarczy. Ona albo gdzieś odpadła, albo została odrzucona. Król Paweł znów ruszył w stronę Króla Sebastiana, lecz gdy ten był blisko, Jan XII położył się na koniu i wystawił nisko miecz. Tak jak Król myślał zranił konia, który się przewrócił. Zszedł z konia. Obrócił się i zobaczył starca który wywleka się spod konia, i jego miecz kilkanaście stóp dalej. Podszedł tak blisko, że Król Paweł XIX widział tylko stopy, gdy podniósł głowę.

-Opowiem wszystkim, jak tu leżałeś pod zranionym koniem, i patrzałeś na mnie błagająco wojsku, którym podbije twój kraj… – powiedział Król Sebastian zafascynowany zaplanowaną przyszłością.

-Nie… – Wyjąkał Król Paweł.

-Słucham? – Powiedział Król Sebastian, już miał dobić starego króla który się grzebał na ziemi, gdy pomyślał. A co jeśli zostawię go przy życiu? Gdy pozwolę mu odejść? Zmienię bieg historii? W czasie zamysłu Króla Sebastiana Jana XII, Paweł XIX wyciągnął sztylet z ukrytej pod kolczugą i dźgnął króla w kostkę, ten puszczając miecz runął na ziemię. Króla Paweł XIX wygrzebał się spod konia, i bez zastanowienia wbił go w kark kowala. Wtedy właśnie zmieniły się dzieje, losy, plany bogów. Kto wie, co będzie w XXI w. jeśli nie tak, jak teraz…

You are not authorized to see this part
Please, insert a valid App IDotherwise your plugin won't work.

6 thoughts on “Miecz Króla II Syn Władcy”

  1. Pomysł i zakończenie super. Ale styl ewidentnie powinienies poćwiczyć. Nie możesz pozwalać sobie na kwiatki typu: „(…)i ruszył w stronę pięknych wrót. Szedł między równie pięknymi kolumnami”
    To prawie jak „padły dwa strzały i niedźwiedź”.

    PS. Czepiam się, ale bitwy nie wyglądają w ten sposób, że dwa wojska pędzą na siebie wymachując bronią. Polecam np. gry z serii Total War. Albo chociaż Sienkiewicza.

  2. Staram się jak mogę, ale jak widać nie wychodzi idealnie. Postaram się żeby było mniej takich i innych błędów, a uwadi przyjmę do serca.

  3. Jakoś wcale mi nie szkoda króla Sebastiana, który sam swoją buńczucznością doprowadził do niemal całkowitego wybicia dwóch armii i – ostatecznie – do swojej śmierci. Chyba, że taki był Twój zamysł. Poza tym trudno mi uwierzyć w taki awans społeczny, od kowala do króla. Takie rzeczy to tylko w Erze…

    Dodatkowo kilka rzeczy, które kłuły mnie w oczy:

    Król, który nie umie zakończyć wojny (mimo, iż chce, bo taki pewnie był zamysł Autora) jest raczej nieudolny, niż dobry. Tym bardziej, że w dalszej części opowiadania widać, że na taki stan rzeczy wpływają raczej niezbyt dobre cechy charakteru władcy, które przesłaniają mu dobro państwa.

    ***

    Syn króla to królewicz, nie książę. Co najwyżej może być to książę jakiejś dzielnicy wchodzącej w skład państwa, ale wtedy powinieneś to zaznaczyć przy przedstawieniu postaci.

    ***

    Mam takie wrażenie, że pokutuje u Ciebie stereotyp króla, który przez cały Boży dzień wygrzewa cztery litery na tronie. Przypuszczam, że żaden król „ot tak, po prostu” nie wstałby sobie z tronu i bez żadnych przygotowań wyruszył w podróż, która może zaważyć na losach dwóch państw.

    ***

    „Podniósł głowę do góry” – czy można podnieść głowę w dół?

    ***

    Nie przemawia do mnie spotkanie dwóch władców gdzieś w szczerym polu na jakimś wygwizdowie. Rozmowy o takiej wadze prowadzone byłyby bądź to w siedzibie jednego z królów, bądź to w jakimś zamku na neutralnej ziemi. Poza tym „mężczyzna siedzący na karecie, trzymając bicze” – bardziej pasowałby sam „woźnica”, a jeżeli musi już być „mężczyzna”, to powinien on siedzieć na koźle, nie na karecie (w domyśle – na dachu karety)

    ***

    „Jestem Król Paweł XIX. – Powiedział król z którym Jan XIII toczył wojnę.

    -Król Sebastian Jan XIII – powiedział były kowal.”

    Po pierwsze, żaden z królów nie przybyłby na rozmowy sam – towarzyszyłaby im liczna świta: rycerze, giermkowie, kapłani, urzędnicy, nałożnice (dobra, zagalopowałem się 😉 – a już na pewno żaden z królów sam by się nie przedstawiał, uczyniliby to za nich ich heroldzi. Poza tym – tak na przyszłość, gdybyś pisał coś w tym klimacie – mała rada: w średniowieczu władcy nie używali w oficjalnych dokumentach oraz w czasie posłuchań zaimka „ja”, lecz „my” – służyło to podkreśleniu ich godności i dostojności.

    ***

    Rozmowa królów jest o wiele za krótka i właściwie niczemu nie służy. Przejechali kawał drogi, poobrażali się (cud, że nie dali sobie wzajemnie po buziach) i wrócili, umawiając sie na ustawkę za trzy dni. Pomijam już kwestie logistyczne, bo trzy dni na zebranie armii, przygotowanie jej do bitwy, opracowanie planów natarcia i samo dotarcie na miejsce to trochę krótko.

    ***

    „Król Sebastian Jan XIII zatrzymał się, słysząc również, zatrzymanie się piętnastu legionów za swoimi plecami” – kulawe zdanie, przeczytaj je na głos, to spostrzeżesz, na czym ta „kulawość” polega.

    ***

    Królowie prowadzą do ataku swoje armie… Ofkors, takie rozwiązanie było stosowane do pewnego momentu, ale jest najzwyczajniej w świecie lekkomyślne. W czasie bitwy pod Grunwaldem Jagiełło nie brał udziału w walce, tylko ze wzgórza – skąd miał ogląd na pole bitwy – dowodził swoim wojskiem, dzięki czemu wojska polsko-litewskie wygrały.

    ***

    „A cała reszta złość, i tym podobne” – co podobne? Chciałbym wiedzieć, a nie się domyślać. Nie wolno tak pisać. Oczywiście, pewne rzeczy pozostawia się ukryte między wierszami, wciągając w ten sposób czytelnika w intelektualną zabawę, ale o rzeczach oczywistych pisze się wprost.

    „około dwudziestu czterech wojowników” – słowa „około” używasz, gdy nie masz pewności co do rzeczywistej liczby, a „dwudziestu czterech” to liczba wystarczająco dokładnie określona. Ewentualnie mogłoby być „około dwudziestu” albo „około trzydziestu”.

    ***

    „wyciągnął sztylet z ukrytej pod kolczugą” – co było ukryte pod kolczugą?

    ***

    „Króla Paweł XIX wygrzebał się spod konia, i bez zastanowienia wbił go w kark kowala”
    Wbił mu w kark konia? Musiało to ciekawie wyglądać.

    ***

    „Kto wie, co będzie w XXI w.” – jeśli już, to w „dwudziestym pierwszym wieku”.

    Pozdrawiam i nie poddawaj się. Dużo czytaj i ćwicz, ćwicz i jeszcze raz ćwicz. Każdy kiedyś zaczynał, moje pierwsze opowiadania były dużo gorsze od Twojego.

    Pozdrawiam,
    Jarek

  4. czytałem komenterze których aktualnie tu nie ma, i widze wiele niedociągnieć, niewiarygodych żeczy itd. no ale mam nadzeje że natępne opowiadanie pt: „Magia Cienia” będzie dużo lepsze. Mam nadzieje że szybko ją napisze.

Dodaj komentarz