Kroniki napisane krwią I

Nazywam się Daniel i jestem wampirem.

Wbrew przesądom o mojej rasie mam odbicie w lustrze. Mogę więc zrelacj0onować swój aktualny wygląd, a nie ten z końca XIV wieku.

Zacznę od twarzy. Jestem przystojny, mam krwistoczerwone usta, oczy w bursztynowej barwy pitnego miodu, takiej samej jak u pozostałych wampirów. Moja skóra ma kolor pumeksu, jest idealnie gładka, ale czasami wydaje się, że to bardzo, bardzo małe, białe łuseczki. Słynne wampirze zęby. Wszystkie są idealnie białe i, w jakiś sposób, przypominają perły. Kły zazwyczaj wyglądają normalnie, ale kiedy zechce lub kiedy jestem bardzo spragniony wydłużają się. Dziąsła, język i cała reszta jamy ustnej mają jasną, różową barwę.

Popielate włosy tworzą wiecznie zmierzwioną czuprynę. Moje palce są długie, dłoń przypomina mi czasem wielka, białą tarantule. Moje paznokcie to kolejna wampirza cecha. Są oczywiście jasnoróżowe, ale za to wydaja się niezwykle cienkie, jak błonka cebulki. Kiedy ktoś przygląda im się bardzo długo, może mu się wydawać, że w tym cieniutkim plasterku różowatej materii zatopione są maleńkie błyszczące brylanciki podobne do brokatu.

Jestem dość wysoki, mierze jakieś sześć stóp. Mam smukłą sylwetkę i poruszam się z niebywałą gracją. Nie tyle chodzę, co płynę w powietrzu jakbym był jedwabną cienką wstążką, której jeden koniec pochwyciła tańcząca baletnica. Staram się ukryć te gracje i nawet nieźle mi to wychodzi. Nagi przypominam Dawida Michała Anioła. Czytaj dalej Kroniki napisane krwią I

Noce wampirów Cz. III

Moi kochani, zanim przejdziemy do naszej historii muszę się przedstawić. Nie jestem Markiem, który o tym zapomniał i podał swoje imię „na marginesie” drugiej części.

Jestem Sonia, to znaczy Zofia, ale nikt tak się do mnie nie zwraca. Od kilku lat wampirzyca.

Poznaliście mój wygląd w drugiej części. Ale jako wampir trochę się zmieniłam. Nadal jestem niska i szczupła, ale moje, nazwijmy to kobiece walory się zaokrągliły. Poruszam się też z o wiele większa gracją i jestem jeszcze bledsza. Mam teraz cerę koloru kości. Włosy są długie aż do pośladków, proste i wyglądają jakby były złotymi nićmi. Usta są krwistoczerwone, a oczy… Marek twierdzi, że ich szaroniebieski odcień jest fascynujący. Zabawne. Mówi się, że nic się w życiu nie dostanie za piękne oczy. Ja dostałam nowe życie. Jestem piękna, tak mi przynajmniej mówią. Moim ulubionym kolorem jest niebieski i to w nim jest większość moich ubrań.

Moi Kochani, skoro już wiecie o mnie to i owo przejdźmy do opowieści. Czytaj dalej Noce wampirów Cz. III

Noce wampirów Cz. II

Śnieżnobiała koszula kontrastowała z czarnymi marynarką i krawatem. Drogi garnitur leżał na mniej jak druga skóra. Drogi. Czyli jestem bogaty? Większość wampirów jest bogata. Primo, nasze ofiary mają to i owo w portfelach. Secundo, oszczędzamy na jedzeniu. Terzo, lokaty długo terminowe. Co to znaczy dziesięć lat? Ja jestem synem rzymskiego senatora! Żywiłem się krwią gladiatorów, trupów, które pozostały po bitwie i torturowanych przez Święte Oficjum heretyków.

Wracając jednak do historii. Spacerowałem. Księżyc,  mój stary przyjaciel przyglądał się ziemi całą swoją białą jak kości twarzą. Spacer nie był polowaniem. Był bezcelowy. Moje tkanki były już nasycone krwią bezdomnego dziecka. Po co więcej polować? Nie jestem pisklęciem, żeby nie wytrzymać czterech godzin bez odnowy zapasów krwi! Jestem starym, bo tak się dzielimy. Przez pierwszy wiek swojego istnienia jesteśmy pisklętami, niedojrzałymi, wiecznie głodnymi i porywczymi pisklętami. Później rzeczy są już coraz bardziej prozaiczne. Mało, który wampir jest ode mnie starszy, bo wielu z nas popełnia samobójstwo. Czytaj dalej Noce wampirów Cz. II

Noce wampirów Cz. I

Jego palce bębnią w blat stolika. Ma rozszerzone źrenice i za nic nie może się skoncentrować na laptopie, który przed nim leży. Tak, pomyślałem. To pewnie student. Pisze prace semestralną i czeka na dilera. Jest blady, kruczoczarne włosy są zmierzwione. Szkoda go, dumałem, jest przystojny. Ale trudno, sam też by się w końcu zabił.

Zamyka laptop i wkłada go do plecaka. Wstaje, płaci i wychodzi. Ja czekam chwile, nie chce wzbudzać podejrzeń. Przyglądam się swoim dłonią. Palce są długie, skóra ma kolor wapna. Paznokcie nie są w ludzkim odcieniu delikatnego różu. Są równie białe co ręka, dziwie się, że nikt tego nie zauważa.  Reszta mojej skóry jest równie biała. Kontrastują z czernią moich krótkich włosów. Za złotych oprawek okularów zerówek obserwują świat moje ciemnobrązowe, niemal czarne oczy. Jestem przystojny, a przynajmniej ludzką miarą. Wśród wampirów niczym się nie wyróżniam, ale zapewne niejedna dziewczyna zobaczywszy mnie zacznie wykorzystywać moją twarz w swoich fantazjach. Będzie marzyć, że moje krwistoczerwone usta ją całują. Że moje zimne, gładkie i białe ręce przebiegają po jej ciele. To jedna z naszych właściwości. Ciało wampira posiada cech takie jak uroda, piękny głos, a nawet kuszący zapach, by przyciągać ludzi. Czytaj dalej Noce wampirów Cz. I

Heartless cz.1

Biegła przez las. Promienie zachodzącego letniego słońca bawiły się w koronach wysokich drzew wpadając między ich smukłe pnie.Biegła coraz szybciej. Znała ten las od urodzenia , dlatego zwinnie omijała przeszkody. Znała tutaj każdą roślinę, każdą kryjówkę. Miała kilka swoich ulubionych i jedno najważniejsze drzewo ze wszystkich, do którego właśnie zmierzała. Była zdenerwowana i rozdrażniona. Nie miała ochoty odpowiadać nawet na te wszystkie wesołe głosy, które wołały do niej z głębi lasu. Dotarła do ogromnego, starego drzewa. Wyrównując oddech złapała za gałąź i sprawnie zaczęła się wspinać. Robiła to już setki razy. Stare, ciemne drzewo było najwyższe w całej dolinie. Było najmocniejsze.  Miało też w sobie najmocniejszego ducha.  To właśnie do niego tu przybiegła. Usiadła na jednym z najwyższych konarów. Głowę podniosła do góry, wzrok ku chmurom i wraz z wydychanym powietrzem z jej ust wypłynęło poirytowane:

– Grrrrrrrrrrrrr! Wyobrażasz to sobie Kazak?? Jak można tak robić? Jak można kogoś zabić, zapomnieć na jakiś czas, potem rzucić zaklęcie przywracające do życia, wezwać z powrotem i znów chcieć zabić? Jaką trzeba być suką, żeby czerpać przyjemność z wyrywania komuś serca? A potem wspominać jak było przyjemnie, kiedy biło? Utopiłabym tę łajzę. Tego robaka parszywego. Kazak? Kazak?! Słyszysz?? Czytaj dalej Heartless cz.1