Kamień Przeznaczenia

Późne lato, morza pól oblanych złocistym zbożem i sady pełne jabłoni. Niedaleko studnia i bielony wapnem dom z kamienną podmurówką. Wewnątrz codzienna krzątanina i tłusta kucharka trzymająca pieczę nad wieczorną biesiadą. Powietrze przepełniają zapachy spod ciężkich pokryw wielkich garnków grzejących się na kaflowej kuchni oraz suszonych ziół zawieszonych nad powałą. Czarny kot siedzi wpatrując się wielkimi bursztynowymi oczami w dziewuchę szorującą brudne naczynia. Dziewczyna jest szara jak jej imię – Szae, ubrana w kołtun brudnych kosmyków i lnianą koszulę, jej bose stopy miarowo wystukują rytm o podłogę. Ma może 10-12 lat i zacięty, bystry błysk w oczach. Szae jest zawsze czujna, nigdy nie wiadomo skąd padnie kolejne polecenie, upomnienie czy dezaprobata powszechne jak deszcze w listopadzie. Półmrok zapada, niedługo kuchnia umilknie a każdy rozejdzie się do swojego kąta. Czas dokończyć powierzone obowiązki. Praca mija w monotonnym rytmie, przestrzeń pustoszeje. W miarę jak zapada cisza ruchy dziewczyny stają się bardziej nerwowe, impulsywne, w końcu Szae wybiega na ganek i dalej wzdłuż ścieżki na łąkę.
Znowu ten szum w mojej głowie, narasta, przechodzi w przytłumione szepty dochodzące jak zza ściany, odległe i niepokojące. Słyszę je znowu, słowa których nie rozpoznaję – jak brzęczenie komara nie mogę ich uciszyć ani zignorować, jedynym wyjściem pozostaje znaleźć ich źródło.
Głosy prowadzą dziewczynę w określonym kierunku, bosymi stopami wyczuwa ciepło ziemi, miękki dotyk trawy. Podąża za nią kot o złocistych oczach. Szum wewnątrz czaszki staje się przytłaczający, pozbawia sił, Szae kładzie się na ziemi i zamyka oczy. Palcami czesze przestrzeń dookoła, dotyka czegoś… W dłoni zaciska kamień pulsujący wewnętrznym ciepłem, szklista powierzchnia odbija refleksy zachodzącego słońca. W środku mgły walczą ze sobą, zmieniają barwy. Szae podnosi kamień i słucha.
Marrukahr…marukahr…
Usta dziewczyny układają się w dźwięk obcego języka, zaklęcia, które zmienia wszystko. Kamień przestaje pulsować, ukazuje pośród cieni kobietę o kruczoczarnych włosach przeplecionych srebrnymi pasmami, oczach granatowych jak burzowe niebo i tatuażach ciągnących się wzdłuż policzków i szyi. Postać wydaje się poruszać , mówić, jednak słów i gestów nie można zrozumieć. Wraz z ostatnim promieniem słońca wizja oddala się i zanika. Szae leży na trawie i wpatruje się w bezchmurne ciemne niebo, cieszy się z upragnionej ciszy przerywanej jedynie rytmem bijącego serca. Jeszcze kilka chwil a powróci do domu w którym żyje, do miejsca gdzie po raz kolejny zamknie na noc oczy. Może choć tej nocy odpoczynek przyjdzie szybko i nie przyniesie ze sobą proroczych snów, które nękały Szae odkąd tylko sięga pamięcią.