Heartless cz.1

Biegła przez las. Promienie zachodzącego letniego słońca bawiły się w koronach wysokich drzew wpadając między ich smukłe pnie.Biegła coraz szybciej. Znała ten las od urodzenia , dlatego zwinnie omijała przeszkody. Znała tutaj każdą roślinę, każdą kryjówkę. Miała kilka swoich ulubionych i jedno najważniejsze drzewo ze wszystkich, do którego właśnie zmierzała. Była zdenerwowana i rozdrażniona. Nie miała ochoty odpowiadać nawet na te wszystkie wesołe głosy, które wołały do niej z głębi lasu. Dotarła do ogromnego, starego drzewa. Wyrównując oddech złapała za gałąź i sprawnie zaczęła się wspinać. Robiła to już setki razy. Stare, ciemne drzewo było najwyższe w całej dolinie. Było najmocniejsze.  Miało też w sobie najmocniejszego ducha.  To właśnie do niego tu przybiegła. Usiadła na jednym z najwyższych konarów. Głowę podniosła do góry, wzrok ku chmurom i wraz z wydychanym powietrzem z jej ust wypłynęło poirytowane:

– Grrrrrrrrrrrrr! Wyobrażasz to sobie Kazak?? Jak można tak robić? Jak można kogoś zabić, zapomnieć na jakiś czas, potem rzucić zaklęcie przywracające do życia, wezwać z powrotem i znów chcieć zabić? Jaką trzeba być suką, żeby czerpać przyjemność z wyrywania komuś serca? A potem wspominać jak było przyjemnie, kiedy biło? Utopiłabym tę łajzę. Tego robaka parszywego. Kazak? Kazak?! Słyszysz??

– Dlaczego mówisz tak brzydko o sobie? Ochłoń, Fini. – spokojny jak delikatny podmuch wiatru, niski i ciepły głos rozbrzmiał we wnętrzu potężnego pnia.

– Ochłoń?? Niby jak?! Przecież ona znów do mnie wróciła! Znowu chce we mnie zamieszkać i chwali się nowymi metodami tortur. 

– Jak to ona? Przecież to nikt inny, żadna ona, tylko ty. Ty taka jesteś, Fini. A On jest Twoją ofiarą Już raz go zabiłaś ale po jakimś czasie zaczęło ci go brakować, więc wróciłaś go do życia. Teraz się nim bawisz, zwodzisz, mrugasz zalotnie oczętami. Kiedy zamierzasz znów ugryźć i zatruć go swym parszywym jadem?

– Przestań. Nie wiem, co zrobię. Nie wiem po co go obudziłam i wezwałam, ale dobrze mi przy nim. Ma oczy w kolorze nieba, wiesz? Kiedy jest obok jest w porządku, jestem łagodna. Jednak kiedy tylko znika, kiedy zostaję sama ochota ponownego wyrwania mu serca znów wraca. Dlaczego jestem taka okrutna, Kazak?

– Bo nie masz serca Fini. Przecież wiesz. Dlatego tak upodobałaś sobie usuwanie go z ciał innych. Nawet tych, których jak ci się kiedyś wydawało, kochałaś.A tak naprawdę, bidulko brak ci narządu do kochania. Buahahaha. – drzewo zadrżało wśród dźwięków stłumionego, ciężkiego, wrednego śmiechu.

– Spadaj z tym swoim suchym, drewnianym poczuciem humoru Kazak. Bogowie musieli mieć jakiś cel w tym, że stworzyli mnie taką.. – Dziewczyna dotknęła dłonią piersi i ściszyła głos. – Bez serca, z pustym miejscem pod piersią. Niezdolną do miłości..