Elf

Gdy elf wyszedł z prosto wykonanego szałasu ujrzał błyszczącą rosę na trawie, pierwsze promienie słońca które nieśmiało przenikiwały przez młode gałązki równie młodych sosen. Padł na ziemię i zaczął dokładnie przyglądać się trawie, tak! Jego ofiara szła tędy i na dodatek nie wie że jest śledzona. Czym prędzej założył płaszcz, ukrył twarz pod kapturem założył plecak, przypiął do pasa dwa miecze, jeden z prawej drugi z lewej, ukrył sztylety w butach a szałas zniszczył i po chwili znalazł się w głębi lasu. Biegł szybko jak gepard a lekko i cicho niczym małe piórko, wydawało się że unosi się nad ziemią, co jakiś czas zatrzymywał się aby zbadać czy nie zgubił tropu, jego ofiara była jakieś pół dnia marszu przed nim lecz to tylko kwestia czasu kiedy ją dogoni i dorwie z zaskoczenia. Pewny siebie łowca pobiegł dalej, był pewien iż zabicie ofiary nie sprawi mu kłopotu. To tylko jakaś dziewka szpieg która byłaby już w lochach gdyby nie niesubordynacja strażników którzy dali jej uciec i gdyby nie oni doświadczony zabójca trenowałby sobie teraz w swojej kryjówce.

Ślad się urywał przy wodospadzie otoczonym skałami. Musiała zejść w dół – pomyślał elf i zaczął zeskakiwać po skałach obok wodospadu, jeden fałszywy ruch i mógłby zginąć, lecz dla takiego doświadczonego łowcy to żaden problem.

Spory między leśnymi a złotymi elfami trwają już od wielu tysięcy lat i z roku na roku zbierają one straszniejsze żniwa. Im dłużej trwają walki tym więcej osób ginie i na dodatek cierpią na tym słabsze i bezbronne rasy żyjące w pobliżu.

Satis jest bardzo doświadczonym choć młodym leśnym elfem szkolonym w złodziejstwie, walce wręcz, oraz w sztukach leśnych łowców. Gdy tylko chce może stać się prawie niewidzialny. Jest cichy, szybki i perfekcyjny i choć ma problemy z prawem i żyje w odludziu zgodził się zabić szpiega który wykradł tajemnice leśnych elfów i uciekł z niewoli. Satis zgodził się pod warunkiem iż król cofnie mu kary za poprzednie wykroczenia takie jak, zabójstwa czy kradzieże. Jego zadanie jest proste i zrozumiałe – odnaleźć zanim szpieg wróci do miasta złotych elfów, zabić go, ukryć zwłoki i odebrać pergamin z planami całego lasu leśnych elfów które stanowi jedno wielkie elfickie miasto. Jeżeli mu się nie uda leśne elfy czeka zguba.

Gdy Satis zszedł po stromych skałach czekała go przeprawa przez rzekę, na szczęście w pobliżu był mały port, elf zapytał starego gnoma aby się upewnić czy przepływała tędy jego ofiara, ten potwierdził. Satis kupił małą łódkę za 50 sztuk złota i ruszył na drugą stronę bardzo szerokiej rzeki.

Wiosłował z pół dnia bo gdy znalazł się po drugiej stronie był gdzieś środek nocy. Choć zabójca umiał widzieć w nocy to i tak by nic nie wywęszył, postanowił przespać się bo i tak bez energii nic nie zdziała, nie opodal był mały kawałek polanki w sam raz do przespania się. Satis położył się na miękkiej trawie i jak zawsze czujny zasnął.

Obudził się jeszcze przed wschodem słońca i wypoczęty ruszył dalej. Trop pokazywał iż ofiara jest ze 2-3 godziny drogi przednim co oznaczało iż powoli ją dogania.

Po paru godzinach biegu elf zauważył z pagórka wielki i rozchodzący się na kilka mil labirynt z żywopłotów. Dobrze znał ten labirynt, to tu gdzieś po środku jest portal do miasta złotych elfów przez który uciekał z niewoli. Pamiętał co nieco więc ostrożnie ruszył w głąb, wiedział że musi szybko znaleźć swą ofiarę bo gdy przejdzie przez portal misja będzie zaprzepaszczona. Czym prędzej zaczął biec po zawiłych żywopłotowych korytarzach zdając się na własny instynkt i na boginię szczęścia Zeo. Co prawda Satis uwielbia przyrodę to teraz nie zwracał uwagi na piękne ogrody rosnące dookoła niego – no chyba że byli w nich ogrodnicy to wtedy szybkim zwinnym ruchem rzucał w nich malutkim sztylecikami przypiętymi do pasa. Trafiał perfekcyjnie w serce lub w szyję. Jego ofiary nie miały najmniejszej szansy na przeżycie. Nagle elf zauważył ciągnący się przed nim długi ciągnący się gdzieś na kilometr korytarz w którego połowie stała jego przerażona ofiara. Gdy tylko go zauważyła popędziła ile miała sił w nogach. Była wolniejsza od Sarisa więc ten pewny siebie tak jak wcześniej pobiegł w jej kierunku. Złota elfka już się cieszyła na widok magicznego portalu gdy…potknęła się o korzeń. Wtem elf podszedł do niej powoli, poprawił kaptur aby się upewnić że elfka nie zobaczy jego twarzy poczym wyjął miecz i już miał ją zabić gdy nagle jego ramie przebiła złota strzała na wylot. Satis padł na kolana – ból był straszliwy ale z zimną krwią elf nie dawał po sobie znaku cierpienia. Spojrzał tylko w stronę portalu gdzie stał elficki rycerz ze złotą zbroją i łuku w rękach, zabójca osunął się na ziemię i stracił przytomność.

You are not authorized to see this part
Please, insert a valid App IDotherwise your plugin won't work.

Dodaj komentarz