Czarownice XXI wieku Cz. I

Stara i zniszczona książka leżała na podłodze strychu, w koncie pokryta kurzem i pajęczynami. Małgorzata zdmuchnęła kurz i pozbyła się pajęczyn.

Dom, który odziedziczyła po babci nie był je potrzebny i chciała go sprzedać. Ale zanim to zrobi postanowiła przejrzeć każdy zakątek, sprawdzając czy nie ma w nim czegoś cennego. Dziewczyna nie znała swojej babci, wiedziała jedynie, że nieboszczka była pokłócona z jej matką. Dom stał na odludziu, przy lesie, był mały i zapuszczony.

Wróćmy jednak do książki. Otóż okładka okazała się jasnobrązowa. Nie widniał na niej żaden tytuł, autor, czy wydawnictwo. Małgorzata otworzyła książkę i spojrzała na pierwszą stronę. Była nie zapisana i pożółkła ze starości. Następna strona była ciekawsza. Na żółtym papierze widniało pochyłe, drobne pismo. Atrament był rdzawoczerwony i jakimś cudem czas go oszczędził, tak że tekst wyglądał jakby napisano go przed chwilą.

Witaj, dziecko.

Mój potomku lub moja potomkini.

Trzymasz w rękach Liber Umbrarum.

Wiedz, że zanim światem zawładnął kult cieśli,

a kapłanów i kapłanki zmuszono do pokłonu,

na świecie istniał inny kult.

Kult Wielkiej Matki.

Kult Potrójnej Bogini.

Kult Natury.

Kult Magi.

Ongiś dzieci Pani Księżyca

mogły swobodnie oddawać jej cześć.

Dziś jednak musimy się ukrywać.

Jej miejsce zajęła matka nazarejczyka.

Nie miejmy jej wyznawcą tego za złe.

Wszystkie boginie to jedna Bogini.

Wiedz to i wiedz również, że

pochodzisz z rodu kapłanek.

Wiedz, że magia płynie w twoich żyłach i wiedz,

że nadejdzie dzień powrotu kobiet na należne nam miejsce.

W tej księdze znajdziesz opisy ceremonii, rytułaów i zaklęć.

Ku chwale Wielkiej Bogini!

Małgorzata nie wiedziała co myśleć. Te słowa były dla niej jak stary przyjaciel, który odszedł w dzieciństwie i nie mogła go dobrze zapamiętać. A teraz wrócił i jest w okolicy, a w jej umyślę pojawiła się potrzeba spotkania się z nim. Z drugiej strony było to niedorzeczne. Magia? Bogini? To absurdy, pomyślała.

Przekartkowała księgę. Wszystkie kartki były pożółkłe, pierwsze litery rozdziałów były ozdobne, książka była kolorowo ilustrowana, ale atrament zawsze był rdzawoczerwony.

W końcu Małgorzata doszła do wniosku, że to niezły prezent dla Rity i wzięła książkę ze sobą.