Bartnik rozdział II: Więźień

Głowa go bolała. Wszystko widział jak przez mgłę. Leżał, to akurat wiedział. Skupił się na słuchu: turkot kół, rżenie  koni, śpiew ptaków, przytłumione rozmowy, śmiechy. Ręce miał wolne, niezwiązane. Powoli wzrok powracał. Dostrzegł zakratowane okno. Dzięki wpadającemu przezeń światłu zdołał dostrzec kilka postaci. Poczuł zawrót głowy. Noc.

Obudził się. Był ranek. Znajdował się w środku lasu. Leżał na trawie, obok legło siedem ciał. Mokrych od potu, z potarganymi ubraniami. Dalej stał wóz, za nim następny, również otoczony przez leżących ludzi. Dużo było wozów i dużo leżących postaci. Nad nimi górowali jeźdźcy, na majestatycznych wierzchowcach przyodzianych w kropierze.

–  Nazywam się Hasan-i-Sabah. Wojna trwa – rzekł dostojnie wysoki Arab odziany w niezwykle wzorzysty kaftan. Jego koń przyozdobiony był czerwonymi podgardlami. – A teraz brevi mari. Jak wiecie w anno domini 1410 z mroźnych i mrocznych lasów Rusi wypełzło niepowetowane zło, grabiąc, paląc i siejąc trucizny. Plugastwa opisane i nieopisane!  Szkielety, gobliny, ogry, gargulce, dżiny na lądzie, krakeny na morzach,, w niebiosach gryfy i smoki. Księstwo ruskie upadło, Księstwo litewskie upadło, Zakon Najświętszej Marii Panny upadł, Chanat Krymski, Adyge, Trapezunt,  Hulogidy,  Koroman, Adana, Tekke, Konstantynopol, Hospodarstwo Wołoskie, Ateny upadły, Hospodarstwo Mołdawskie, Wielkopolska, Małopolska, Pomorze Zachodnie, Podole, Wołyń, Żmudź upadły. Czas na odwet!- ryknął Arab- Rycerstwo Europy i Wschodu odeprze zło. Wy będziecie giermkami, kucharzami, majtkami, pomocnikami, piechurami, parobkami, dziwkami w tej krucjacie. . Szykujcie się, nadchodzi śmierć.- tymi słowy zakończył mowę Arab.

Móller bał się potwornie, wiedział o plugastwach doskonale, wszyscy wiedzieli. Kościoły upadły, nacje poległy, ludzie ginęli, a plugastwa parły naprzód. Patryk znał je tak naprawdę z opowieści, Raz, czy dwa widział smoka, lecz to wspomnienie bardzo go bolało. Ostatni krążyły też pogłoski o wielkiej bitwie pod Tannenbergiem, gdzie polskie rycerstwo wsparte przez Litwinów i potężny Ordo Teutonicus zostało rogromione. Dla niego jednak były to wciąż impondera bilia .Ból. Dostał batem po plecach. Rzemienie wyżłobiły w plecach Móllera głębokie bruzdy natychmiast napełnione krwawą posoką.

– Wstawać oszczymury, ruszać dupy- wrzeszczał jeden ze strażników, wysoki Kastylijczyk o pociągłej twarzy, Móller podniósł się szybko- Stawać rzędem suczisyny.

Arab w towarzystwie świty jechał, obok rzędu strapionych dusz i wybierał:

– Dziwka, ten piechota, ta kuchnia. Gdy dotarł do Ślązaka rzucił z pogardą.- Piechota

Ludzie krzyczeli, wili się w błagalnych spazmach, płakali, błagali, Kondukt jeźdźców posuwał się nieubłaganie do przodu, rozdając przydziały.Móller został pchnięty do przodu, ktoś chwycił go za ramię, ktoś nadepnął.  Wokół panowało poruszenie. Strażnicy zaczęli rozdzielać ludzi. Ktoś zwymiotował, padł. Szerzyła się panika.Nowych rekrutów piechoty ustawiono w rzędzie, Móller znalazł się w srodku zbiorowiska półnagich, cuchnących mężczyzn.

Ruszać!- rzucił ktoś z czoła kolumny. Móller pchnięty siłą obcych ciał ruszył zgodnie z kierunkiem marszu żałosnej gromady. Szli na wschód. Na spotkanie z plugastwem.

You are not authorized to see this part
Please, insert a valid App IDotherwise your plugin won't work.

One thought on “Bartnik rozdział II: Więźień”

  1. Witam!
    Ciekawe opowiadanie, dobrze wprowadza w klimat, dla mnie czyta się dobrze. Czasami gubiłem się ale tylko na moment. Na końcu ten chaos był chyba celowy tak? Czekam na następną część!
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz