„Trzynaste miasto” Rozdział I

Mała półelfka biegała sobie po piasku. W pobliżu nie było miast, jedynie morze widać było na horyzoncie. W końcu znudzona dziewczynka usiadła na wysokim klifie i wpatrywała się w przestrzeń. Nagle usłyszała obce, dziwne dźwięki. Nie wydawały się dochodzić z bliska, więc pozostała bez ruchu, jednak wzmogła swoją czujność.

— Co robisz sama w takim miejscu, dziewczynko? — usłyszała pytanie. — Gdzie twoi rodzice?

— Nie ma — odparła półelfka, odwracając się do przybysza. Był sam. Miał brązowe, rozczochrane włosy i oczy koloru morza. Ubrany był dziwacznie, jak stwierdziła mała. Wyglądał jednak na uprzejmego człowieka, więc wciąż jednak czujna dziewczynka postanowiła kontynuować z nim rozmowę.

— Jak to? — zdziwił się przybysz. — Dlaczego więc znalazłaś się w tak odludnym miejscu?

— Mieszkam tu — powiedziała mała. — Jesteś pierwszą żywą istotą, jaką spotkałam, nie licząc dzikich zwierząt w lesie nieopodal, no ale coś trzeba jeść.

— Sama dajesz im radę? — spytał kompletnie zdumiony człowiek.

— Nie są jakoś specjalnie silne, wręcz powiedziałabym, że słabe. — odparła. — A teraz moja kolej na zadawanie pytań. Kim jesteś? — zapytała półelfka, po raz pierwszy otwierając oczy podczas tej rozmowy. Wcześniej trzymała je mocno zwężone, tak, żeby jednocześnie widzieć rzeczy dookoła i żeby rozmówca nie mógł w nie spojrzeć, natomiast samego przybysza mocno zdumił ich wygląd. Były to złote oczy o czarnych białkach. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widział, jednak starał się nie okazywać swego zdumienia. Czytaj dalej „Trzynaste miasto” Rozdział I