Kres Elfów cz. 1

Coś małego i białego mignęło mu przed oczami. Zerwał się i skoczył w tamtym kierunku. W kilka susów zgrabnie pokonał kilkanaście metrów w zaroślach. Cholerny królik – pomyślał. Odkąd ostatni raz był na tropie Gonoby minęło już wiele godzin. Znów zamiast magicznego zwierzęcia ścigał zwykłego puszystego królika. Zły na siebie przysiadł na gałęzi najbliższego drzewa. Był tak pewny swoich umiejętności, przecież w wyczuwaniu ka’in nie miał sobie równych wśród kandydatów, sam Mistrz go chwalił. Cóż najwyraźniej przecenił swoje możliwości. To, że on wyczuwa ka’in nie oznacza jeszcze, że ka’in zechce wyczuć jego. Z uśmiechem przyglądał się niczego nie rozumiejącemu królikowi, który właśnie zauważył, że jego prześladowca rozpłynął się w powietrzu. Zwierzę okazało się być na tyle lekkomyślne by wyjść na ścieżkę i stanąć na dwóch tylnych łapach nadsłuchując i rozglądając się na wszystkie strony.
Czytaj dalej Kres Elfów cz. 1