Kroniki napisane krwią I

Nazywam się Daniel i jestem wampirem.

Wbrew przesądom o mojej rasie mam odbicie w lustrze. Mogę więc zrelacj0onować swój aktualny wygląd, a nie ten z końca XIV wieku.

Zacznę od twarzy. Jestem przystojny, mam krwistoczerwone usta, oczy w bursztynowej barwy pitnego miodu, takiej samej jak u pozostałych wampirów. Moja skóra ma kolor pumeksu, jest idealnie gładka, ale czasami wydaje się, że to bardzo, bardzo małe, białe łuseczki. Słynne wampirze zęby. Wszystkie są idealnie białe i, w jakiś sposób, przypominają perły. Kły zazwyczaj wyglądają normalnie, ale kiedy zechce lub kiedy jestem bardzo spragniony wydłużają się. Dziąsła, język i cała reszta jamy ustnej mają jasną, różową barwę.

Popielate włosy tworzą wiecznie zmierzwioną czuprynę. Moje palce są długie, dłoń przypomina mi czasem wielka, białą tarantule. Moje paznokcie to kolejna wampirza cecha. Są oczywiście jasnoróżowe, ale za to wydaja się niezwykle cienkie, jak błonka cebulki. Kiedy ktoś przygląda im się bardzo długo, może mu się wydawać, że w tym cieniutkim plasterku różowatej materii zatopione są maleńkie błyszczące brylanciki podobne do brokatu.

Jestem dość wysoki, mierze jakieś sześć stóp. Mam smukłą sylwetkę i poruszam się z niebywałą gracją. Nie tyle chodzę, co płynę w powietrzu jakbym był jedwabną cienką wstążką, której jeden koniec pochwyciła tańcząca baletnica. Staram się ukryć te gracje i nawet nieźle mi to wychodzi. Nagi przypominam Dawida Michała Anioła. Czytaj dalej Kroniki napisane krwią I

Wiedźmy Cz. I

Elena była czarodziejką. Albo raczej sympatyczką magi. Interesowały ją czary. Zainteresowanie to miała od dzieciństwa. Od dziewiątych urodzin. Wtedy rodzice pozwolili jej dłużej nie spać, a ona wytrzymała, aż do północy. Północ ta magiczna godzina. Elena wyjrzała przez wychodzące na ogród okno swojego pokoju i zobaczyła coś niezwykłego. Cały ogród, wszystkie kwiaty, trawa ziemia… pokryty był srebrem. Miliardy maleńkich, błyszczących kryształków osiadły na wszystkim. Elena wpatrywała się jak urzeczona, ale kiedy mrugnęła wszystko zniknęło.

Od tamtej pory Elena zaczytywała się we wszystko co miało związek z magią od literatury fantasy po literaturę faktu, po te drugą sięgnęła w wieku czternastu lat. Jej rodziców to nie obchodziło, byli zbyt zajęci kłótniami, rozwodem, nowymi partnerami. Elena miała swój pokój tylko dla siebie, a jej ojciec i macocha tam nie wchodzili. Mogła więc zapełnić go książkami o czakrze, duchach i innych formach magii. Czytaj dalej Wiedźmy Cz. I

Czarownice XXI wieku Cz. I

Stara i zniszczona książka leżała na podłodze strychu, w koncie pokryta kurzem i pajęczynami. Małgorzata zdmuchnęła kurz i pozbyła się pajęczyn.

Dom, który odziedziczyła po babci nie był je potrzebny i chciała go sprzedać. Ale zanim to zrobi postanowiła przejrzeć każdy zakątek, sprawdzając czy nie ma w nim czegoś cennego. Dziewczyna nie znała swojej babci, wiedziała jedynie, że nieboszczka była pokłócona z jej matką. Dom stał na odludziu, przy lesie, był mały i zapuszczony.

Wróćmy jednak do książki. Otóż okładka okazała się jasnobrązowa. Nie widniał na niej żaden tytuł, autor, czy wydawnictwo. Małgorzata otworzyła książkę i spojrzała na pierwszą stronę. Była nie zapisana i pożółkła ze starości. Następna strona była ciekawsza. Na żółtym papierze widniało pochyłe, drobne pismo. Atrament był rdzawoczerwony i jakimś cudem czas go oszczędził, tak że tekst wyglądał jakby napisano go przed chwilą. Czytaj dalej Czarownice XXI wieku Cz. I

Inicjacja

Śnieżnobiała, długa do kolan koszula z sięgającymi do łokci rękawami wręcz świeciła w ciemności. Ale nie miałem czasu się temu przyjrzeć, bo czarna, aksamitna przepaska została zawiązana na moich oczach.

W sieni Wielkiej Świątyni panował chłód, a materiał, z którego wykonano mój strój do grubych nie należał. Stałem bosy na kamiennych, czarno-białych płytach i marzłem.

Złapano mnie za rękę. Czułem, że na środkowym palcu jest pierścionek, ale na pewno nie małżeński. Musiał to być jeden z sygnetów z symbolem Rogatego Boga. Lekkie szarpniecie dało mi znak, że mam ruszyć. Ja i osoba wprowadzająca mnie do Świątyni szliśmy wolno, starając się dodać ceremonii majestatu.

Zatrzymaliśmy się, a ja wiedziałem, że muszę stać przed podwyższeniem, na którym stoi Tron Mistrza. Czytaj dalej Inicjacja

Noce wampirów Cz. III

Moi kochani, zanim przejdziemy do naszej historii muszę się przedstawić. Nie jestem Markiem, który o tym zapomniał i podał swoje imię „na marginesie” drugiej części.

Jestem Sonia, to znaczy Zofia, ale nikt tak się do mnie nie zwraca. Od kilku lat wampirzyca.

Poznaliście mój wygląd w drugiej części. Ale jako wampir trochę się zmieniłam. Nadal jestem niska i szczupła, ale moje, nazwijmy to kobiece walory się zaokrągliły. Poruszam się też z o wiele większa gracją i jestem jeszcze bledsza. Mam teraz cerę koloru kości. Włosy są długie aż do pośladków, proste i wyglądają jakby były złotymi nićmi. Usta są krwistoczerwone, a oczy… Marek twierdzi, że ich szaroniebieski odcień jest fascynujący. Zabawne. Mówi się, że nic się w życiu nie dostanie za piękne oczy. Ja dostałam nowe życie. Jestem piękna, tak mi przynajmniej mówią. Moim ulubionym kolorem jest niebieski i to w nim jest większość moich ubrań.

Moi Kochani, skoro już wiecie o mnie to i owo przejdźmy do opowieści. Czytaj dalej Noce wampirów Cz. III