W potrzasku czasu – cz.1: Równowaga

Piliście kiedyś jakie wino? Pewno tak. Ale czy piliście ongiś słynne wino Schamm z Varfenu? Ha, chłopkowie, pewnie nie słyszeliście nawet! Wiedzcie jeno, że to najlepsze wino, jakie moglibyście sobie wyobrazić. I nie tylko to w Varfenie jest piękne, o nie! Cne, prócz dziewcząt i trunków, są tam wschody słońca. Ho, ho, a cóż to za widoki były! Wyobraźcie sobie najwspanialszy, najbardziej kolorowy wschód słońca. A teraz przemnóżcie to przez trzy, takie piękne są, o!

Ale rozwodzić się ni będę. Nie po to żem przyjechał. Dziś wam opowiem historię pewnego młodziana, polejcie mi jednak jeszcze kufel piwa… Czytaj dalej W potrzasku czasu – cz.1: Równowaga

Mały ghul, duże kłopoty

Mały ghul, duże kłopoty

Niziołki zawsze, powtórzę, ZAWSZE przynoszą kłopoty. Jeśli nie ukradną dziecku lizaka, to podkradną kurę albo wisiorek. A jak nie kradną, to i tak zaczną. Tak to już jest z niziołkami. Chociaż ja sam nic przeciwko nim nie mam, to w Tar Loch ta rasa miała, szczerze mówiąc, przerąbane. O ile gnomy tolerowano lub ignorowano, to niziołki były otwarcie szykanowane.

Tar Loch było totalnym, za przeproszeniem, zadupiem. Oprócz dwóch czy trzech handlarzy, którzy przybywali tu przejazdem, wioska nie była przyzwyczajona do przyjezdnych. Każdy podróżny, który zatrzymał się w wiosce, wzniecał prawdziwe zamieszanie. Czytaj dalej Mały ghul, duże kłopoty