Dearmet

Preludium

Miecz przeciął wiatr z świstem i trafił w kark zwierzęcia. Kark został roztrzaskany.

Zwierze wpadło w wieczny sen.

Niech to, co doprowadziło tego wilka do dzikiego szału?- powiedział elf. Smukły, około 165 cm wzrostu, 67 kg wagi. Bardzo jasne blond włosy, spiczaste uszy, maleńko haczykowaty, prosty nos.

Sprawdził czy zwierze nie miało w okolicy jamy. Z poszarpaną tuniką i już obandażowaną lewą łytce. Nic nie znalazł tylko nie znany mu rodzaj piasku. Suchego i białego, wyczuł od niego emanującą magie. Jednak nie wiedział co to za rodzaj magii. Zebrał trochę piasku do woreczka w nadziei, że ktoś będzie wiedział co to jest.

* * *

Co? Nic nie upolowałeś? Czy chcesz bym dał ci łatwiejsze zadanie? No ale po twojemu ubraniu i łytce, że stoczyłeś walkę z wilkiem lub z pumą- Pytał go Fryc. Był to stary elf, miał ponad 900 lat. Lecz najmądrzejszy od każdego, którego znał.160 cm wzrostu i długie aż do łokci białe włosy, cera blada, podkreśla jego wiek.

Nie było tak źle… Wygrałem…- Odpowiada zmęczony.

J z jakim zwierzakiem walczyłeś?

Z wilkiem- Odpowiada nie spokojnie.

Z wilkiem? Przecież one zamieszkują dwie mile stąd na północ lasu Ivorze- Powiedział niespokojnie.

Wiem- Przed domem starszego mężczyzny zaczęło się już robić tłoczno w obozowisku.

To ciekawe czemu aż tutaj zawędrował?- Powiedział do siebie- A czy znalazłeś jakieś ślady innych członków stada?

Nie. J jeszcze szukałem jamy gdzie mógł mieszkać.

To nie wiem

A jeszcze coś- wyciągnął z sakiewki woreczek białym piaskiem i wręczył go Frycowi.

W chwili gdy stary elf dotknął woreczek przeszyła go fala energii i osłabł na chwile, usiadł na krzesło.

Po chwili podszedł zamyślony do okna i zamknął je.

Choć za mną- Odparł Fryc.

Weszli do gabinetu i starszy elf pociągnął z drugiej pułki średniej wielkości, czerwoną książkę. W tym samym czasie, druga szafa po drugie stronie pomieszczenia zaczeła się obsuwać w tył i potem w lewo.

No chodź, nie patrz tak z otwartą gębą.

Ivor patrzył ze zdumieniem na to co się stało. Nigdy nie był z Frycem w tym pomieszczeniu. Poszedł za nim z ekscytacją. Nie wiedząc co się stanie za chwile. Szli ciemnym korytarzem w dół. Schody były wąskie a pochodnie rozmieszczone po równych i gładkich ścianach około co 25 metrów. Więc prawie nie było widać dla normalnych oczu. Młody elf użył wtedy jedyny czar jaki znał który pomagał mu widzieć w ciemności za pomocą spektrum podczerwieni czyli infrawizja Ivorowi z lawendowych oczu stały się purpurowe. A Fyicowi z niebieskich czerwone. Chłopak nie umiał się jeszcze dobrze utrzymać czar tak jak Fryc. Często się potykał o stopnie.

Po 15 minutach schodzenia w duł, napotkali durze żelazne drzwi. Ivor w kroczył po otwarciu wielkich wrót do dużej komnaty.

Część 1

Nauka

Rozdział 1

Poznane sekrety

W tym pokoju było jasno od świateł pochodni, ustawionych na ścianach. W tedy przeszli na normalne spektrum widzenia.

Ivor zauważył, że ten pokuj jest podzielony na różne części: broń biała, zwoje z czarami, przepisy na eliksiry. Podszedł do ściany z mieczami i łukami. Ta część komnaty była zapełniona najróżniejszymi mieczami i łukami.

Choć już. Musimy pogadać-powiedział.

Podszedł za min i zauważył, że pokuj zmienia się w alchemie, siłownie.

Ty …jesteś magiem?- Zapytał Ivor.

Jeszcze dużo o mnie nie wiesz- odpowiedział zagadkowo- Dowiesz się w właściwym czasie. Teraz choć.

Weszli do części laboratorium i wysypał piasek na szkiełko na stoliku. Przyglądał się u ważnie małym kuleczkom.

Widzę, że znowu się spotykamy- powiedział do siebie Fryc

Co? Wiesz kogo to jest?- zapytał zakłopotany Ivor.

Więc, musze tobie opowiedzieć to…

Mów

To było bardzo dawno… Gdy walczyłem i uczyłem się magii… Wtedy mój brat posmakował czarnej magii. Zabił dwóch innych uczniów i polubił zabijanie. Ależ nie bardzo chciał władać tylko czarna magią. Zaczął studiować nekromancje najbardziej złą odmianę magii.

Kim jest nekromanta?

Potrafi ożywiać zmarłych by jemu służyli, rozmawiać z duchami po tamtej stronie… Ale nie zawsze taki był… Był dobrym elfem, najlepszym łucznikiem całych krainach. Miał dwa łuki, które łączyły się w całość… Do tych części jest jeszcze kołczan i szczały.

Czemu mi mówisz o nim?

Moje czary nie dopuszczą mojego brata ani nie umarłego do naszego lasu. Więc musi być gdzieś indziej wokół nas.

Walczyłem z nim dawno temu i prawie się nawzajem zniszczyliśmy i wszystko dookoła nas. To był straszliwy pojedynek magiczny. Wciąż nie wiadomo, który z nas powinien zwyciężyć, ale teraz jest o wiele potężniejszy. Teraz ty musisz go pokonać, ale czeka cię jeszcze dużo nauki.

Czemu ja? Czemu nie inny z naszej wioski lepszy o de mnie nie pójdzie?- zagubiony w tym Ivor

Widziałem jak walczysz i jest w tym coś wyjątkowego. Widziałem tak radzisz sobie z mieczem a z łukiem dorównujesz Dimitrowi.

Fryc podszedł do lewej ściany z łukami i kuszami.

Wybierz jakiś dla siebie i choć za mną.

Ivor sprawdzał każdy łuk czy jest wytrzymały i wygodny w noszeniu. Wybrał długi łuk i szczały z gratami z brązu.

Wyszli na dwór i szybko przemknęli za domami w głąb lasu. Fryc prowadził pierwszy. Dotarli na dziedziniec. Była to szczelnica.

Jest to plac gdzie trenował mój brat Dimitr.

Ja…Mogę tak tutaj trenować?- Zapytał z entuzjazmem Ivor.

Tak. Ja teraz musze wrócić i coś załatwić. Trenuj szczelnie z łuku- i poszedł z powrotem w las

Plac był w opłakanym stanie. Zaśmiecony liśćmi i tarcze strzelnicze. „Dlaczego on mnie zostawił samego” Zastanawiał się

Ivor znalazł grabie pod świerkiem i zaczął zgarniać liście. Grabił jak najszybciej ale dokładnie. Po półtora godzinnej harówce, sprzątnął kawałek placu. Gdy odgarniał liście, znalazł różne rzeczy do treningu walki mieczem, strzelectwa jak do magii.

Zaczął już strzelać jak ustawił tarcze na słomianym pachołku. Wystrzelił pierwszą salwę trzy razy trzy strzały. Zauważył, że każda kolejna po pierwszej spadała w duł.

No, nie jak mam pokonać tego Dimitra. Jak nie mam siły na serię strzałów- Powiedział Ivor.

Za krzaków doszedł szmer i elf odwrócił się gwałtownie przymierzając w jakomś obcą osobę.

Ja ci nie pomogę, ale wiem kto może.

Kto to?- Spytał się młodzieniec do starca z nadzieją.- Mów starcze kto?

Nie starcze proszę. Może jestem stary wiekowo ale czuje się młodo jak ty….- W tym czasie coś strzykło mu w biodrze. Musiał się podeprzeć.

Ta, jasne- odpowiedział pogardliwie.

Jeszcze nie teraz. Za tydzień przybędzie twój nauczyciel w fechtunku i łucznictwa. Ja… Ja będę cię uczył o magii. Jak się przed nią bronić i inne rzeczy- Fryc z letkom nadzieją spojrzał na chłopca.

Stary elf podszedł do drzewa, które miało prawie tyle samo lat co on i poszedł do domu.

I jeszcze jedno

Tak- Odpowiedział. Wytrącając się z rytmu.

Teraz potrenuj. Jutro przyjdź do mojego domu o zmierzchu.

Dobrze- Odpowiedział jeszcze raz- Wreście sobie idzie. Mogę potrenować w spokoju.

Tak naprawdę to Fryc to słyszał ale nie dał po sobie to poznać i zniknął w lesie.