Rufus i Kamira – Rozdział I

Biegła, poganiana chęcią życia, pragnieniem wolności i zwyczajnym strachem. Nie zwróciła nawet uwagi kiedy ulice miasta zamieniły się w pola, a pola w las. Gnała przed siebie, bojąc się chociażby rozglądać, by przypadkiem nie wpaść w pułapkę. Jednak tutaj w lesie, czuła się bardziej komfortowo. Wiedziała jak się poruszać, gdzie chować i jak zmylić wroga. Stąpała ciszej od promieni wschodzącego księżyca, a dzięki temu miejscu, wszystkie jej zmysły były bardziej wyostrzone, jak na elfkę przystało. Dla niej ludzie wydawali się śmiesznie słabi i bezradni, jak zagubione dzieci w lesie.
Przystanęła na chwilę, oddychając szybko, nasłuchując i wpatrując się w miejsce gdzieś za sobą, skąd dochodziło ujadanie pod ekscytowanych savików*.
– Głupcy. – Warknęła cicho, dodając pod nosem parę mało przyjemnych słów. Odgarnęła czarne włosy za ramię i ponownie puściła się biegiem. Z tymi kundlami będzie im łatwiej ją wytropić, więc i ona musiała zwiększyć swoje starania. Nie mogła uwierzyć, że zorganizowali taki pościg przez głupią kradzież. Przecież to tylko parę głupich narzędzi, sztylet, torba i… W porządku mieli za co ją ścigać.
Nagle coś ją złapało w pół i wciągnęła za najbliższe drzewo. Nawet pomimo tuniki, poczuła na plecach kłujący chłód zbroi, a czyjać ręka zatkała jej usta i zaklinowała nogi swoją, nim zdążyła się wyrwać lub chociażby zorientować.
– Cśiii… Tu cię nie znajdą. Stój spokojnie. – Męski głos przemawiał szeptem, pełnym pewności siebie i władczości, a jego podbródek oparł się o jej głowę jakby ta sytuacja była całkiem naturalna. Przez chwilę ufała temu głosowi, jakby oczarowana, uwierzyła mu i poczuła jak adrenalina powoli wycieka z jej ciała. Czytaj dalej Rufus i Kamira – Rozdział I