Wspomnienia z Cervadii – odcinek 2

Szeregi zaszeleściły poruszając się lekko, teraz dopiero pojawiły się wątpliwości. Właściwie od czasu przybycia w to miejsce na skraju lasu, czyli od ponad trzech miesięcy, nie mieli informacji o postępach rewolucji. Zostali wysłani, kiedy była jeszcze w zalążku, nie wiedzieli nawet o co walczą rewolucjoniści.

Kiedy oddział gustiana przygotowywał się do opuszczenia umocnionych stanowisk, w sztabie panowało wielkie poruszenie. Siedzibą głównych dowódców był stary fort Zairim mieszczący się prawie trzydzieści kilometrów na wschód od obozu Yorgo. Fort ogrodzony był palisadą. Cały kompleks na planie kwadratu otoczony był zaostrzonymi palami ustawionymi tak, że żaden, choćby najbystrzejszy koń nie mógł ich przeskoczyć. Przed palisadą, jak wstęga, ciągnęła się fosa o stromych brzegach, prawie prostych. Szeroka na ponad pięć metrów, a głęboka na trzy. Nad utrzymaniem wody w fosie na tak suchym terenie pracowali miesiącami najwybitniejsi architekci Cervadii. Fort Zairim był dumą Cesarza. Czytaj dalej Wspomnienia z Cervadii – odcinek 2

Wspomnienia z Cervadii – Odcinek 1

– Wracać! – gromki głos przeszył zgiełk bitewny, trzydziestu mieczników w ciężkich pancerzach zawróciło nagle dopiero co opuściwszy szańce. Zdezorientowani żołnierze rozglądali się wkoło. Pośrodku długiego na ponad pięćdziesiąt metrów okopu stał pewnie, wysoki mężczyzna, który dumnie wyrzuciwszy pierś do przodu przy pomocy lunety bacznym okiem badał rozciągające się przed nim miejsce straszliwej potyczki.

Rów wykopany w nocy sięgał przeciętnego wzrostu mężowi do piersi. Co dziesięć, może dwanaście metrów ustawiony był podest umożliwiający sprawne wyjście. Żołnierze skulili się nieco, tak, że zza ułożonych przed nimi wałów ziemi wystawały tylko ich głowy od wysokości oczu.

Cisza jaka teraz nastąpiła przejęła wszystkich do reszty, cała załoga oczekiwała na werdykt mężczyzny z lunetą, który z niezwykłą cierpliwością regulował przyrząd. Powoli opadający kurz odsłaniał leżące pośrodku bitewnego placu ciała pokonanych.

Na twarzy obserwatora malowało się zdziwienie i chyba drobne rozczarowanie.

– Odpuścili? – zapytał sam siebie. Czytaj dalej Wspomnienia z Cervadii – Odcinek 1